Alleycaty

Alleycatowa Majówka!

Pruszków, 15.05.2005

» 15. maja 2005, 23:20 (Relacja Pogdana)

Chęć poznania nowych okolic no i lekki napęd duchem rywalizacji, spowodował że wybrałem się na alleycat do Pruszkowa.

18:30 wyjazd z centrum. Po dojeździe jerozolimskimi do Pruszkowa, kierowanie się na linie startu odbywało się po przez nieustanne pytanie przechodniów, o owe miejsce. Na styk punktualnie ustawiłem się na starcie pod sądem rejonowym w Pruszkowie. Organizator był tak punktualny, że nie zdążyłem złapać drugiego oddechu jak był ogłoszony start.

Nie miałem mapy więc strategia była prosta - usiąść komuś na kole.
Start był ostry. Pierwsza prosta i widać że co niektórzy mają parę w nogach, ostre przyśpieszenia, i szybka jazda. Po prostej zakręt i mokra nawierzchnia doprowadziły do doskonałego upadku jednego z zawodników. Takiej kontroli wywrotki w czasach najlepszej świetności jazdy na rowerze i celowych upadków nie udało mi się osiągnąć. Trzymając się daleko na ogonie, zaliczam pierwszy pkt. Jest to tak jak i na wszystkich pozostałych, karteczka powieszona na zielonym kabelku. Niestety próba utrzymania tempa za uczestnikami skończyła się szybko fiaskiem.

Nie miałem mapy więc strategia była prosta. Pokazywać pieszym manifest i prosić ich o wskazanie najbliższego pkt. z tych nie skreślonych, a następnie prośba o podanie drogi jak tam dotrzeć.
Przy wielkich trudach znajduję następny pkt. z informacją, że następny pkt. to TOI TOI. Jako że ulica na której stoi ta budowla mignęła mi gdzieś widziałem że muszę wracać. Docieram po pytaniach do przechodniów na ulicę wyszukując tego wielce pożytecznego przybytku. Jest. Szczęście moje ty większe, że widzę zielony kabelek na zewnątrz niestety karteczka jest w środku.
-przepraszam
-już kończę - dobiegł głos z kabiny TOI TOI
-ok, nie chcę przeszkadzać, ale czy mogła by Pani urwać jedną z karteczek wiszącą u góry na zielonym kabelku po Pani Lewicy.
-dzięki bardzo - odpowiedziałem po fakcie jak karteczka wyleciała przez górny wywietrznik TOI TOI.
Gdzie dalej? Późno przechodniów nie ma. Kończyć to?
No i miałem farta. Po dość szybkim czasie spotkałem zawodnika który na moje szczęście narzekał trochę na rower i nie mógł pocisnąć na nim.

Nie miałem mapy więc strategia była prosta. Taka jak na starcie i tym razem skuteczna.
Usiadłem mu na kole i już nie odpuściłem do mety, dzięki niemu zaliczając pozostałe pkt. co wcale nie było łatwe na drogach które się pierwszy raz ma pod kołami roweru i z mapą.
Na jednym z pkt. dostaliśmy informacje od miejscowych ludzi wypoczywających w naprawdę uroczych miejscach Pruszkowa
-To tam na tym słupie - powiedzieli.
-Co to za zawody- padło od nich pytanie.
-Wpisz allycat w internecie.
Pozostaje tylko mieć nadzieję że to słowo wejdzie do elementarza szkół podstawowych by tym samym dać każdemu równe szanse do łyknięcia tych jakże wspaniałych zawodów.

Po jakimiś czasie udaje mi się stać posiadaczem dość wysokiej pozycji w klasyfikacji finałowej. Jedno nad czym można ubolewać, to fakt że organizator nie przewidział nagrody dla tego miejsca. No cóż może w przyszłości.

Ale cel priorytetowy został osiągnięty. Zwiedziłem Pruszków.
Ładny budynek posiadają z czerwonej cegły w stylu gotyckim. (Lubię ten styl) Jest zupełnie inny od pozostałych tego typu budowli. No i jest tam bardzo elegancki park.

Pogdan

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...