Alleycaty

Powrót Mrocznego Kosiarza

Pruszków, 18.11.2006

» Relacja Dyźka

Mroczny Kosiarz Powrócił. Na starcie tego alleypiasta stanęło 21 śmiałków którzy postanowili podjąć wyzwanie, pójść jego śladami i znaleźć ukrytą Tajemniczą Kryptę. Ja tym razem sporo spóźniony, na szczęście zdążyłem w ostatniej chwili przed startem. Jeszcze szybkie przygotowania sprzętu do jazdy i byłem gotów. Od samego początku wiadomo było że jest do znalezienia 8 punktów a na każdym z nich tajemnicze czaszki, z których każda równie straszna, ale inna, oraz mapka (lub dwie). Tej nocy działy się bardzo dziwne i mroczne zjawiska o których opowiem dalej.

Start. Wszyscy rzucili się na pierwszą mapkę. Patrzymy, a tam napis "Przeszukaj mroczną strefę" która znajdowała się na skrzyżowaniu ulic Prusa, Al. Wojska Polskiego i Al. Jerozolimskich w Pruszkowie... . Jedziemy!! Skład naszej grupy ustalił się momentalnie. {Beton, Magda, Wiewiórka, Zosia, Dyziek, Kemot, Paweł}. Nie wiedzieć czemu, zamiast jechać prosto zbaczamy z trasy... Pomyślałem, to na pewno Mroczny Kosiarz, ktoś go musiał zobaczyć!! Więc skręcamy, ale okazało się że to tylko jakaś zmyłka. W związku z tym wracamy z powrotem na trasę do Mrocznej Strefy.

Po dojechaniu na punkt znaleźliśmy jedną mapkę. Jeden z współtowarzyszy poszukiwań, zdradził nam tajemnicę, że na tym punkcie znalazł dwie mapki. Niechętnie wracamy z powrotem sprawdzić tą plotkę... Fakt. Rzeczywiście... Okazało się że Mroczny Kosiarz swoją niesamowitą mocą sprawił, że jedna z mapek została niedostrzeżona. Dobra! Znamy już miejsca kolejnych punktów!! Poznańska... Gdzie to jest? Nikt nie wiedział, więc szybko ruszamy na drugi punkt, którym był diabelski kamień na ulicy Jarzębinowej.

Na punkcie niesamowite błoto (kto nie miał błotnika to miał pecha), również nie wszyscy zauważyliśmy drugiej mapki, ale jakoś udało się nam wszystkim ją zdobyć... Na jednej z mapek napis: "Tutaj zmierzysz się z samym sobą", brzmi kusząco nieprawdaż... ?? Więc z buta, (właściwie z pedała) ruszyliśmy w stronę bonusa. Na bonusie okazało się że można zyskać 10 minut trafiając do kubka. Z naszej ekipy jedynie Beton trafiła zyskując dzięki temu przydomek "Beton - Sokole Oko". Do naszej grupki dołączył się jeden kolega, którego imienia niestety nie znam. Zbieramy się do odjazdu... A no tak, jeszcze czaszka oraz mapka, która pokazywała miejsce wejścia do grobowego kanału. To było daleko więc mapka powędrowała do kieszeni. Ruszyliśmy więc na najbliższy punkt w Malichach-Regułach, gdzie mieliśmy odszukać płytę Grobowca (czyżby to była owa Tajemnicza Krypta?).

Droga była Ciężka, prowadził kolega który dołączył się do naszej paczki na bonusie. Wszyscy jechaliśmy za nim. Opłaciło się bo wiedział gdzie ów Grobowiec się znajduje. Po dojechaniu wielkie rozczarowanie! To nie tajemnicza Krypta ale miejsce pochówku jakiegoś robaka!! No to Mroczny Kosiarz sobie zrobił z nas niezłe jaja... Ale zaraz... Jest coś jeszcze. Czaszka... znaczy że MK tu był. Postanowiliśmy jechać dalej tropem który nam wcześniej zostawił i ruszyliśmy w stronę Ursusa gdzie miało się znajdować wejście do grobowego kanału (czyżby ten kanał prowadził do tajemniczej krypty?). Pamiętam że dość spory czas jechaliśmy ulicą Regulską. Nie wiem gdzie to było i w jakim mieście, ale na pewno to była Regulska. Nawet nie zauważyłem kiedy, a już znaleźliśmy się na skrzyżowaniu Gierdziejewskiego i Leszczyńskiego. Tylko jak ominąć tą wielką halę?? Wybraliśmy wariant trudniejszy, no bo od kiedy na alleypiastach jeździ się asfaltem? Ominęliśmy halę wzdłuż torów, poprzez trawy i inne chaszcze. I już znaleźliśmy się na płaskim terenie, wystarczyło znaleźć tylko wejście do kanału. JEST!! Ale zaraz... jak mamy się tam zmieścić?? Wejście było mniej więcej rozmiarów 30 cm na 20 cm. Niestety nie można było przez kanał więc trzeba na około. Ale nadal nie ma adresu. No cóż, wzięliśmy tylko następną kartkę. HURRA... Jednak jest!! Adres Tajemniczej Krypty to Piastów - Tuwima... Ale zaraz... do wejścia potrzebne hasło... No cóż więc jedziemy.

Hasło miało się znajdować na samotnym krzyżu. Jest mapka super. Prowadził Paweł, gdyż jako mieszkaniec Ursusa, miał mapę tej dzielnicy w jednym paluszku i bezbłędnie zaprowadził nas w miejsce krzyża. Ciężko było cokolwiek dostrzec w taką ciemnicę ale jakoś się udało. "Ratuj Duszę Swoją". Niestety nie wszyscy wzięli czaszki, więc Kemot zadeklarował się że przyniesie odpowiednią ilość, jak później się okazało każdy miał czaszkę ;), a Kemot jedynie nafikał się koziołków za darmo. Oczywiście za 20 minut było już więcej możliwości, które były kombinacją czterech wyrazów: {"Ratuj", "Swoją", "Duszę", "Swą"}. Już chcieliśmy jechać do krypty... Ale zaraz... mamy tylko 6 czaszek... No tak.. Zostały jeszcze 2 punkty w Pruszkowie! Wracamy! I tu straciliśmy najwięcej czasu, gdyż każdy nie miał już siły na jazdę. Jadąc z Ursusa na Żbików w Piastowie mieliśmy juz wszystkiego serdecznie dość.. Nasze załamanie dało się słyszeć z daleka gdyż podśpiewywaliśmy sobie różne piosenki. Betonowi udało sie nawet stworzyć kolejna alternatywną zwrotkę dla stokrotki. Brzmiało to mniej więcej tak: "ten Piastów tak ponury, ze aż przeraża mnie, ten punkt jest za daleko, a mnie juz nie chce się, ten punkt jest za daleko, a mnie juz nie chce sie, oj nie chce się!!" w oznajmianiu tego całemu światu dzielnie towarzyszyła jej niestrudzona w śpiewach Zosia :D. Największą odwagą wykazała się Magda, ponieważ jadąc ostatnia przez ten odcinek ochraniała całą grupę przed atakiem Mrocznego Kosiarza.

Poszukiwania tajemniczej kładki okazały się najtrudniejszym punktem. Kładek widzieliśmy kilka... Na pierwszej nic nie było. Wzdłuż rzeki szliśmy z rowerami na plecach (jechać się nie dało) przez najróżniejsze mokradła i krzaki aż do następnej kładki, która również nie była tą tajemniczą... Widać następną... Jedziemy... To była zła decyzja, jechaliśmy przez jakieś pole, które przylepiło mi się do kół. Do dziś to pamiętam i nigdy nie zapomnę... Mam nawet jeszcze ślady owego błota na klockach hamulcowych. Rozglądam się po okolicy. Widzę światełko... Jadę tam sam, gdyż jako pierwszy przedarłem się przez wspomniane już pole. Zbliżam się powoli z entuzjazmem myśląc że znalazłem punkt. Okazało się że to ktoś sobie w nocy rozpalił ognisko na polu. Super. Dzielny Kemot pojechał gdzieś dalej jakieś 500 metrów, lecz okazało się że to nie tutaj. Zawracamy. Pojechaliśmy od drugiej strony gdzie punkt było już można znaleźć łatwiej (Aczkolwiek nie tak łatwo). Na kładce następna kartka. Mamy jechać w miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc. (ul. Kowalskiego). To była chyba najciemniejsza część Mrocznego alleypiasta. Takich ciemności dawno nie widziałem. Punkt na Kowalskiego było łatwo znaleźć ponieważ lampkę było widać już z daleka.

Zmęczeni jedziemy już do Tajemniczej Krypty, aż nagle przed nami ukazują się 2 światełka. Jupi, Nie będziemy ostatni... Więc przyśpieszyliśmy co nieco. Chwilę później byliśmy już w Krypcie gdzie czekały na nas pyszne smakołyki. Najmłodszą uczestniczką naszej pogoni za Kosiarzem była Wiewiórka, której gratulujemy odwagi że zdecydowała się wybrać na tak Mroczną wyprawę.

Dzięki 007 za dobrą zabawę i za poczęstunek.
Filipowi gratulujemy zwycięstwa :)

Dyziek (dzięki Beton za poprawki do tekstu)

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...