Alleycaty

Alleycat - wyścig kurierów

Piastów, 13.01.2008

» Relacja Adama

13 stycznia 2008 roku wcale nie okazał się dla mnie pechowy. Dzień zakończyłem wygraną w wielkoorkiestrowym alleyu!
Zbiórka ustalona na godzinę 18.00 przed dworcem kolejowym w Piastowie jak zwykle się przedłużyła. Mi też się udało do tego przyczynić - obsuwa o ok. 10 minut, na szczęście byli bardziej spóźnieni ;) Pierwsza informacja od organizatora nie brzmiała zachęcająco - każdy jedzie sam. No cóż... trzeba się dostosować. Zacząłem grzebać w pamięci, kiedy ostatni raz jechałem sam na alleyu. Jeśli się nie mylę, było to ponad rok temu, na Ucieczce (chociaż przez mały fragment jechałem wtedy z zerozerosevenem, a sam początek z Lewanem). To dobry znak, przecież Ucieczkę wygrałem. Jednak nie byłem do końca pewien swoich możliwości.

Mottem wyścigu był powrót do korzeni, jakimi są wyścigi kurierów rowerowych. W tym przypadku, niestety nielicznej grupie zawodników - 9 sztuk przypadło w roli dostarczenie do bazy (miejsce startu) 7 przesyłek, które czekały rozsiane po całym Piastowie. Prawie każdy z zawodników dostał pierwszą lokalizację gdzie indziej, mi się trafiła Szkoła Podstawowa nr 4, później okazało się że Grzesiek też musiał tam na początku pojechać.

Po starcie od razu udałem się na wiadukt, za wiaduktem skręciłem w lewo w Warszawską, żeby później jechać obok Chemika i skręcić w Piłsudskiego. Był to mój jedyny tego wieczoru nie do końca optymalny dobór trasy. Na szczęście bez konsekwencji :) Punkt na miejscu odnaleziony bez problemu, tak jak zresztą każdy następny - pod tym względem szło mi rewelacyjnie.

Po powrocie na start dostałem zlecenie na SP5, co mnie trochę zdenerwowało, bo przecież przed chwilą byłem w pobliżu. Tym razem wybrałem tunel pod torami i okazało się to mniej męczące niż podjazd pod wiadukt, dlatego postanowiłem się tego wyboru trzymać do końca. Za kilkanaście minut jestem w bazie i słyszę następną lokalizację - kino. Nie ma problemu, punkt znaleziony bardzo szybko, przy okazji wzbudzam zdziwienie ludzi wychodzących z kościoła. Za chwilę jestem pod dworcem i widzę Magdę kierującą się na wiadukt, szybko dowiaduję się gdzie znajduje się mój kolejny cel - Chemik i pędem próbuje dogonić moją konkurentkę. Nie jest łatwo, bo Magda narzuciła duże tempo, udaje mi się dopiero na szczycie, łatwo ją wyprzedzam i nabieram prędkości - przy zjeździe, doszło do 40 km/h ;) . Za skrzyżowaniem czekam chwilę na Magdę i wymieniamy poglądy na temat wyścigu, podaję też wskazówki jak dojechać do SP5. W Chemiku, punkt znowu nie sprawia mi problemów.

Następnym okazuje się Orlen w Ursusie. Pomyślałem, że ciężko będzie, przecież to nie jest wcale tak blisko, poza tym zamarzł mi ustnik w bidonie, przez co nie mogłem się napić :/ Długa prosta, czyli Warszawska w kierunku Ursusa wcale nie okazała się taka straszna, udało mi się utrzymywać mniej więcej 29-30 km/h, co przy fakcie, że to był mój pierwszy raz na rowerze od czasu poprzedniego alleya, było niezłym wyczynem. Po powrocie znowu na start zostały mi do zrobienia jeszcze dwa punkty. Jednym z nich na pewno miała być SP1, drugiego nie znałem. Okazał się nim Orlen w Piastowie. Droga bardzo prosta, postanawiam do skrzyżowania z Orzeszkowej jechać po chodniku. Idzie łatwo, aż do momentu wjazdu na stację paliw. Kostka brukowa w takich warunkach jest mocno śliska, czego nie byłem jeszcze wtedy do końca świadom. Kiedy dojeżdżałem do kartek, które wisiały na butli z gazem, po naciśnięciu hamulców, mocno mnie zarzuciło, no i upadek. Dopiero w domu oceniłem straty: wygięta przerzutka i zdarte kolano, nic nie do naprawienia :D

Powrót na start okazał się minimalnie utrudniony, bo oprócz bólu kolana dało o sobie także znać zmęczenie. Ostatni punkt już znam, więc tylko oddaję kopertę organizatorom i pomykam do SP1. Na miejscu okazuje się, że kopert już nie ma - pozostała pusta koszulka. Pędzę więc najszybciej jak mogę. Na mecie okazuje się, że jestem pierwszy. Jestem trochę zdziwiony, ale nie zaskoczony, bo wiedziałem, że mi dobrze szło :)

Podziękowania dla organizatorów, do zobaczenia na następnym wyścigu.
Czekam na ostrą rywalizację o puchar Alleypiasta :)

Adam

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...